Pięknego Maryjana wszyscy znają – bardowie pieśni o nim śpiewają. Maryjan to człowiek, któremu w życiu nie wyszło tak jak powinno (znaczy nie nachapał się za wiele przy korycie). Wieki temu postanowił założyć partię polityczną. Założył niestety AWS. Nawet niezły wynik uzyskali w wyborach do Sejmu III kadencji, rząd tworzyli. Porządzili czas pewien i społeczeństwo wygnało ich z hukiem – w następnych wyborach ledwie przekroczyli próg wyborczy. Nic to. Maryjanowi umyśliło się zostać prezydentem. Pomimo kampanii wyciągającej wszelkie brudy kontrkandydatów (sławny skecz z Kwaśniewskim i Siwcem), Maryjan skończył na 3 pozycji. Po tej serii porażek wycofał się z życia politycznego, zrezygnował z kierowania „Solidarnością”. Wszystko wróciło do normy – do czasu. W niedawnych eurowyborach platformersi postanowili wyciągnąć starego kotleta i odgrzać go co nieco. Z marnym skutkiem oczywiście. Maryjan znów uzyskał wynik „pożal się boże”, pomimo startu z numerkiem jeden. Znów społeczeństwo pokazało, iż trupa nie powinno się odkopywać, bo można zostać posądzonym o nekrofilię. Aczkolwiek platformersi nagle zapałali dziwną miłością do Maryjana (czyżby jednak nekrofilia?). Postanowili poszukać mu roboty.

Idealny przykład „mienia w dupie” głosu społeczeństwa – kolejny zresztą już raz. Nie można się później dziwić, że frekwencja wyborcza dąży lotem koszącym do zera. A jakże śmiesznymi wydają się zapewnienia „ukorytowionych” o konieczności wyciągnięcia wniosków. Jeśli w ten sposób wyglądają te wnioski – to ja niniejszym proszę boga (któregokolwiek) o zatrzymanie świata – ja chcę wysiąść.

Jedno trzeba przyznać. Piękny Maryjan podróżnikiem jest nielichym. Zamieszkały w podrzeszowkiej Kolbuszowej, pierwsze swoje wybory wygrał będąc (zapewne przelotem) w okręgu katowickim. Żona Maryjana (Maryja zresztą) zasiada w radzie miasta – toż to oczywiste że Gdańska (Kolbuszowa z dostepem do morza?). Sam Maryjan kolejne wybory zaliczył już lokalnie.

Tags:

Dodaj komentarz