Sam nie wiem jak zinterpretować pierwszy nagłówek, jakim częstuje nas portal Gazeta.pl.

„Wydobyto trzech rannych spod zawalonego rannych” – czy chodzi tu o nawalonych rannych, których trzeba było widłami przerzucać, żeby wydobyć spod nich tych trzeźwych? Czy może chodzi o zawalony budynek pełen rannych (zapewne szpital lub przynajmniej stacja pogotowia ratunkowego, pełen/pełna pacjentów po jakichś lokalnych derbach). Tajemnicy tej nie potrafię rozwikłać, pozostawię ją więc Wam drodzy czytacze (to zagląda tutaj ktoś?).

Ciekawsza wiadomość jest jednak dalej. Wszyscy pamiętamy katastrofę lotniczą, jaką podnieca się ostatnio cały świat (w tym czasie na drogach zginęło kilkakrotnie więcej ludzi – jakoś nikt o tym nie pisze z taką pieczołowitością). Otóż wygląda na to, że poznaliśmy przycynę katastrofy. Samolot rozpadł się w powietrzu. Przecież od dawna wiadomo, iż samoloty zrobione są z papieru i rozlatują się przy byle pierdnięciu. Chyba, że przyczyn należy szukać troszkę dalej – „ciała były nagie”. Czyli była niezła orgietka na pokładzie, i jakiś bosman postanowił zaprezentować moc drzemiącą w swoim przyrodzeniu. Ciekaw jestem zapisów czarnych skrzynek. Obstawiam, że ostatnie zdanie wypowiedziane przez pilota to: „Ufff, rakieta nas ominęłaaaaaaaaaa….”.

Tags: ,

Dodaj komentarz