Pismaki „Wybiórczej” poszli po rozum do głowy. Zamiast sadzić na każdym kroku byki, postanowili wzbogacić nasz język ojczysty, pozbywając się tym samym mojego parchatego nosa, który wtykam co chwilę w ich ogródek.


Intencje mieli, z całą pewnością, dobre. Gorzej, jak zwykle, z wykonaniem. Potrafię sobie wyobrazić genezę słowa. Analogicznie do „bożonarodzeniowego” wykombinowali babola brzmiącego „bożocielny”. Pech chce, że zamiast utrzymywać nastrój święta jakiego dotyczy, kojarzy się nieodmiennie z wydawaniem przez krowę potomstwa. Zestawienie więc tego ze słowem „bóg” jest, delikatnie mówiąc, niefortunne. Problem teraz będą mieli księża, biskupi i zastępy moherów. Trzeba będzie zaktualizować teksty piosenek śpiewanych podczas przeróżnych uroczystości. Pokusiłem się o swego rodzaju pomoc i sugeruję następującą aktualizację jednej z kolęd:

Bóg się cieli, krew się leje, Miodek się za głowię chwycił.
Ogień krzepnie, blask ciemnieje, język nasz ma prasa w życi.

Tags: ,

Dodaj komentarz