„Sprawdź czy twój pecet jest w rękach hakerów” – pod tym tytułem portal Wirtualna Polska zamieścił poradnik (bezmyślną kopię ze strony branżowego szmatławca o nazwie PC World) pomocny w ustaleniu czy nasz komputer jest bezpieczny czy nie. No to powycierajmy sobie trochę ryja o autorów (jeden by takiego steku bzdur nie dał rady wymyślić).

Wygląda na to, iż mój komputer jest non stop używany przez hakerów. Diody w moim routerze mrugają jak oszalałe, nawet jak siedzę z lekturą szczelnie zamknięty w kiblu. Jeśli tylko przełączę się na Windowsa (co czynię niezmiernie rzadko, ale zdarza mi się) mój dysk twardy dostaje jakby nowego życia. Pracuje non stop, co chwilę rzężąc przy czyszczeniu i upychaniu w plik wymiany kolejnych megabajtów. Weźmy więc, dla przykładu, typowego Kowalskiego, który aby kupić komputer kieruje się do najbliższego „hipermarkietu”, a na ludzi potrafiących bezwzrokowo pisać na klawiaturze patrzy jak na żywe wcielenie boga i najchętniej przyjąłby przy nich pozycję klęczącą i przyodziałby się w wygląd lichy i durnowaty. Cóż więc pomyśli rzeczony Kowalski, czytając, że mrugająca dioda świadcząca o pracy dysku twardego (nie musi wiedzieć, że Windows co chwilę mieli plikiem wymiany) czy migoczące lampki na routerze (no bo do cholery taka jest specyfika routerów, że posiadają kilka diod, niektóre z nich mogą migać, jeśli tylko router jest włączony) to niemalże pewność, iż komputer został „przejęty przez hakerów”? Kowalski pomyśli, że stał się ofiarą zorganizowanej grupy cyberprzestępczej, że zapewne wyczyścili mu już konto bankowe, a co gorsza, ktoś obcy dowiedział się, że Kowalskiego pasjonuje seks ze zwierzętami tudzież spocone, grube i na dodatek podstarzałe meksykanki dajmy na to. Rozważając wszystkie za i przeciw (dalsze ujawnienie swych perwersyjnych zainteresowań lub ich ochrona) dzwoni więc bidulek na „pogotowie komputerowe”. Płaci „fachowcowi” od siedmiu boleści za to, iż ten łaskawie przeczesze mu dysk nielegalnym egzemplarzem oprogramowania antywirusowego uruchamianym z pendrive’a lub nawet dyskietki (czym zapewne zyska w oczach Kowalskiego niezmiernie, bo któż w obecnych czasach, poza ZUSem, używa jeszcze dyskietek). Fachura taki potrafi skasować klienta na grubą kwotę, instalując jakiegoś darmowego antywirusa plus oprogramowanie antyspamowe czy też, o zgrozo, firewalla, wmawiając Kowalskiemu, że dzięki temu jego komputer będzie zupełnie bezpieczny.

Popatrzmy na to z drugiej strony. Dzięki takim poradnikom sporo ludzi ma pracę, co w dobie obecnego kryzysu mam dodatkowy wydźwięk pozytywny. Pieniążki za wierszówkę dostają autorzy tych wypocin, pieniążki dostaje fachura od wskrzeszania zawirusowanych (urojeniami) komputerów. A ja zaczynam myśleć o pierdyknięciu reklam na tą stronę. Niech i mi coś skapnie z tego interesu.

Tags: ,

1 komentarz on Hakowanie wyłączonego komputera

  1. Piter napisał(a):

    Hehe, no, fajnie… Mi diody na modemie migoczą nawet jak mam wyłączonego kompa i odłączony router. Diody na rotuterze też se migotają nawet jak nie ma podpiętego żadnego kabelka sieciowego… Normalnie masakra, potrafią się przez kabelek od zasilania włamać do mojego routera!!! Nie wiem w takim razie co mogą zrobić z moją pralką i mikrofalą! Aż strach pomyśleć!

Dodaj komentarz